Motyw winy i kary powieść głęboko analizuje problem winy i kary w kategoriach chrześcijańskich, omów zagadnienie na substancji zbrodni i kary f. Dostojewskiego wypracowanie. Autor napisał ją w roku 1 i w tym samym roku zaskoczyła się ona obnażać odcinkami w prasie, zbrodnia i kara, mimo iż napisana ponad sto lat temu, zawsze
"Nigdy nie ma zbrodni bez kary" to stwierdzenie oznaczające, że zawsze będą konsekwencje złych uczynków dla osoby, która je wykonała. W tym tekscie przedstawię przykłady, dlaczego uważam to stwierdzenie za prawdziwe. Jako pierwszy dowód można przytoczyć fragmenty książki "Balladyna" Juliusza Słowackiego. Bohaterka powieści
Ze względu na rodzaj aktywności autora rozprawki poloniści dzielą ją na: Rozprawka maturalna na poziomie podstawowym musi liczyć co najmniej 250 wyrazów. Rozprawka — przykład:
Rozprawka Stwierdzenie ,,Nie ma winy bez kary” oznacza, że konsekwencją złego uczynku zawsze będzie kara dla osoby, która ten uczynek wykonała. Uważam to stwierdzenie za prawdziwe. Na początku jako pierwszy dowód potwierdzający powyższą tezę przytoczę przykład ostatniej sceny dramatu J. Słowackiego ,, Balladyna ”. Balladyna
Czym może być dla człowieka podrózowanie ? Rozważ problem i uzasadnij swoje stanowisko odwołując się do podanego fragmentu reportażu Ryszarda Kapuśińskiego oraz innych wybranych przez siebie tekstów kultury.
Problem winy i kary w powieści F. Dostojewskiego "Zbrodnia i kara". poleca 85% 1164 głosów. Treść. Grafika. Filmy. Komentarze. Głównym bohaterem Zbrodni i kary jest Rodion Raskolnikow, były student, młodzieniec wrażliwy i „myślący krytycznie”, który znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. Nie liczy on na żaden cud, bo w
Miasto rozprawka - Stopień: 80%; epoka: Antyk - pojęcia i filozofie; interpretacja porównawcza, próbna matura z polskiego PR kwiecień 2020 ; Rozprawka - walka ze złem; Interpretacja obrazu "Rozstrzelanie V" Człowieczeństwo więźniów
Bohaterka utwóru nie żałuje popełnionej zbrodni, nie okazuje skruchy, nie jest gotowa na to, żeby stanąć oko w oko ze wskrzeszonym przez pustelnika mężem. Konsekwencją jej złych wyborów są początkowo bezsenne noce, ogromny smutek w sercu. Utwór kończy się także ludową prawdą, że nie ma zbrodni bez kary.
zdrada. “ Świtezianka” Adam Mickiewicz – strzelec w borze mimo tego, że obiecał pani Świtezi wierność, to ją zdradza, przez co spotyka go kara; ”Pan Tadeusz” Adam Mickiewicz – zamek jest w posiadaniu Sopliców zamiast Horeszków w wyniku konfederacji targowickiej, czyli 20 lat
Odpowiedź: Ballada "Balladyna" autorstwa Juliusza Słowackiego i "Świtezianka" Adama Mickiewicza to dwa wybitne dzieła polskiej literatury romantycznej, które poruszają tematykę winy i kary. W "Balladynie" główna bohaterka, Balladyna, początkowo jest uważana za niewinną ofiarę okoliczności. Jednakże wraz z rozwojem fabuły okazuje
4KKkZe. Marcelina Jedną ze słabości głównej postaci powieści, Rodiona Raskolnikowa, była chaotyczność działań popełnionej zbrodni. Sądził, że należy do grupy nadludzi, którzy mogą decydować o czyimś życiu. Bardzo się zdziwił, kiedy okazało się być inaczej. To sprawiło, że przemyślany plan Rodiona nagle całkowicie się rozsypał. Przestał myśleć racjonalnie, a wyrzuty sumienia nie dawały mu spokoju. Swoimi działanami zwracał na siebie uwagę jako podejrzanego. Był pewien, że wszyscy już wiedzą kto jest winny zabójstwa lichwiarki i jej siostry. Jednakże tak naprawdę nikt nie połączyłby tego czynu z Raskolnikowem gdyby sam nie zaczął sprowadzać tropu na siebie. To sprawiło, że Porfiremu nie było trudno odkryć winowajcę. Zwłaszcza biorąc po uwagę przebiegłość i spryt detektywa w zadawanych pytaniach. Mówiąc o Raskolnikowie od razu przychodzi na myśl Makbet, główna postać tragedii Shakespeare’a. On również uważał się za wybitnego człowieka, zaplanował zbrodnię, a świadków zabił. Był pewien, że uniknie wyrzutów sumienia, ale pomylił się. Bardzo cierpiał po morderstwie jednkaże on nie miał okazji odkupić swoich win tak jak Rodion. Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Ustawienia cookieAkeptujUstawienia cookie i polityka prywatności
19 lutego, 2021 8:41 Temat: Czy władza to rozsądna forma organizacji zbiorowego życia i czynienia dobra, czy droga wyzysku jednych przez drugich? Odwołaj się do fragmentu i dwóch innych tekstów literackich. Malkolm. Jeszcze o tem z sobą Pomówim. — Mości lekarzu, czy prędko Król wyjdzie? Lekarz. Wkrótce, panie. Tłum biedaków Czeka na niego, niemoc ich uparta Żartuje z wszelkich usiłowań sztuki. Lecz gdy on do nich przystąpi i swoją Błogosławioną ręką ich się dotknie, Wnet ozdrowieją. Malkolm. Dziękujęć, lekarzu. Wychodzi lekarz. Makduf. O jakiejże to on chorobie prawił? Malkolm. Są to tak zwane skrofuły. Od czasu Mego pobytu w Anglii, jużem nieraz Był świadkiem takiej cudownej kuracyi Króla Edwarda. Jakim on sposobem Wyprasza sobie to u nieba, jemu Tylko wiadomo, lecz pewna, że ludzie Srodze dotknięci tą plagą, opuchli, Aż smutno patrzeć, odzyskują zdrowie, Gdy im na szyi jakiś złoty medal Zawiesi, cichą zmawiając modlitwę. Mówią, że święty ten sekret zamierza Przekazać swoim następcom. Prócz tego Ma on proroczy dar przepowiadania, I wiele innych zbawczych wpływów zlewa Na lud, który go mieni łaski pełnym. (…) Malkolm. Poznaję go teraz. Oddalcie nieba to, coby nas mogło Czynić obcymi sobie! Rosse. Amen, panie. Makduf. Jeszczeż tak samo w Szkocyi? Rosse. Biedna ziemia! Nieledwie sama sobie jest postrachem. Nie matką nam ją zwać, grobowcem raczej, Gdzie uśmiech tylko tym ożywia usta, Co nic nie widzą, gdzie westchnienia, jęki, Krzyki i łkania w krąg sieką powietrze I przebrzmiewają bez słychu, gdzie rozpacz Gminnym wydaje się szałem, gdzie, kiedy Dzwon pogrzebowy zawyje żałośnie, Nikt się nie spyta nawet, komu dzwonią, Gdzie sprawiedliwy obumiera prędzej Niż kwiat zdobiący mu czapkę i kona, Nie pośpieszywszy zachorować. Makduf. Straszny, A jednak pełen prawdy wizerunek! Malkolm. Jakież najnowsze nieszczęście? Rosse. Najnowsze? Kto mówi, co się przed godziną stało, Ten prawi stare rzeczy, każda chwila Wylęga nową biedę, nową zgrozę. Makduf. Jak się ma moja żona? Powiedz. Rosse. Dobrze. Makduf. I wszystkie moje dzieci? Rosse. Także dobrze. Makduf. Nie targnął się więc tyran na spokojność Mojej rodziny? Rosse. Nie, spokojną była, Gdym ją opuszczał. Makduf. Nie skąp słów, mów wszystko. Rosse. Kiedym tu zdążał z wieścią, której ciężar Tłoczył mi serce, chodziła pogłoska, Że wielu naszych szlachetnych rodaków Kraj opuściło, co mi stwierdził widok Wojowniczego ruchu wojsk tyrana. Teraz lub nigdy czas spieszyć z pomocą. Ukazanie się twoje, panie, w Szkocyi, W lot by stworzyło mnogie hufce, słabym Kobietom nawet podałoby oręż Do walki, koniec mającej położyć Dotychczasowej ich niedoli. Malkolm. Niech ich Krzepi tymczasem to, że tam idziemy. Wspaniała Anglia użycza nam dziesięć Tysięcy ludzi, pod wodzą Siwarda, Najdzielniejszego, najdoświadczeńszego Żołnierza w całem chrześcijaństwie. (tłum. Józefa Paszkowskiego) PRZEANALIZUJMY PRZYTOCZONY FRAGMENT: Części tekstu zostały tak dobrane, by pokazać dwie strony tego samego zjawiska. Król Edward to władca dobry. Posiadł dar uzdrawiania i nie chowa go dla siebie czy najbliższych, ale leczy poddanych najniższego stanu. Ową nadprzyrodzoną moc zamierza przekazać następcom. Prorokuje też i potrafi zbawczo oddziaływać na lud. Na uformowanie postaci monarchy zasiadającego na tronie Anglii wpływ mógł mieć charakter tekstu, z którego Szekspir korzystał. Akcja wielu tragedii rozgrywała się w średniowieczu a mistrz ze Stratfordu czerpał obficie z kronik historycznych z tamtego okresu. Jak wiemy, kronikarze przypisywali bohaterom swoich dzieł wyjątkowe zalety i oznaki szczególnej boskiej nad nimi opieki i wsparcia. Zauważmy jednak, że Edward troszczy się nie tylko o swoje królestwo i poddanych, ale też postanowił pomóc uciemiężonym Szkotom. Wysyła zatem dziesięć tysięcy ludzi pod wodzą znakomitego żołnierza, Siwarda. Władzę traktuje zatem Edward jako sposobność do służenia innym, czynienia dobra. Ktoś, moi drodzy, rządzić musi. Im większa grupa, tym pilniejsza potrzeba sprawnego, dobrego i zdecydowanego kierownictwa. Z postacią Edwarda skontrastowany jest tyran, o którym opowiada Rosse, przybyły dopiero co z ojczyzny. Mówi, że ziemia szkocka przypomina grobowiec, nikogo nie stać już na beztroskę czy radość. Sprawiedliwi giną prędko, a szlachetni udają się na tułaczkę za granicę. Ludność jest tak zdesperowana, że nawet słabe kobiety gotowe są chwycić za broń. Każda godzina przynosi nową wieść o jakimś akcie przemocy, o zbrodni. Dzwon pogrzebowy bije bez przerwy. Nikt nie pyta już, czyj pochówek zapowiada. Głośna rozpacz tak jest powszechna, że szybko wybrzmiewa. No cóż, nie trzeba długiego wykładu, by dowieść, że nie temu władza służyć powinna. Oczekujemy od niej organizacji takich przejawów życia, którymi sami, pojedynczo bądź w niewielkich grupach, zarządzić i pokierować nie zdołamy. To bezpieczeństwo, obronność, wprowadzenie reguł prawnych, zasad obrotu gospodarczego, obrona praw ludzkich i obywatelskich. Rosse i Macduf to możnowładcy, ludzie z najbliższego otoczenia króla. Malkolm jest prawowitym następcą tronu, o czym wiedzą ci, którzy „Makbeta” przeczytali, ale pozostali zorientują się, że zajmuje wysoką pozycję w społeczeństwie. Znalazł się poza krajem. Rosse na obczyźnie rozmawia o sprawach ojczyzny, a Makduf niepokoi o los najbliższych. Nawet najsilniejsi zatem nie mogą spodziewać się w rodzinnych stronach przestrzegania ich praw. Tyran nie liczy się z nikim, opiera władzę na brutalnej sile i nie boi buntu poddanych. Nie dba o pozory, nie pozostawia złudzeń. Wszystko podporządkowane jest jego kaprysom i woli. Na etapie przygotowań do pisania dobrze jest zdać sobie sprawę z szans i możliwości, jakie daje temat. Czy zdający egzamin musi badać tylko władzę na poziomie państwa? Przecież nie. Realną sposobność organizacji zbiorowego życia mają naturalni przywódcy, nieformalni, ale obdarzeni charyzmą liderzy, przedsiębiorcy także. Wiem, o czym myślicie: „Lalka”. I dobrze. W „Panu Tadeuszu” kierować innymi, a nierzadko manipulować próbują stary Horeszko, młody Jacek Soplica i dojrzały ksiądz Robak, również Gerwazy, Sędzia, Podkomorzy. Przemówienia seniorów to forma wywierania wpływu na umysły w dłuższym czasie. Starsi, czyli Sędzia, Podkomorzy, Wojski przekazują następcom szacunek dla kultury, tradycji, obyczaju, zasady grzeczności, podstawy szlacheckiej demokracji. W „Balladynie” Kirkor kieruje się odpowiedzialnością, a we władzy, jaką ma, widzi rodzaj zobowiązania. Tytułowa bohaterka zaś… sami zresztą wiecie. WSTĘP: Władza jest potrzebna w każdej większej grupie. Przywódcy mogą wyłaniać się w sposób naturalny, możliwe jest wybieranie ich podczas głosowania, niektórzy uzyskują wpływ na zbiorowe życie drogą dziedziczenia lub przemocą albo podstępem. Znajdziemy wiele przykładów na to, że dobre zarządzanie pozwalało na racjonalną, rozsądną organizację działania społeczności, jej codziennego funkcjonowania i realizację wielkich, ambitnych celów. Nierzadko jest jednak tak, że jedni dominują nad drugimi w celu zaspokojenia swoich ambicji, prymitywnych potrzeb, bezmyślnego gromadzenia wielkich dóbr, co służy jedynie im samym. KOMENTARZ DO WSTĘPU: Ostatnie dwa zdania to odpowiedź na pytanie zawarte w temacie, a zatem teza rozprawki. We wstępie znalazło się krótkie zdanie łączące problem działania zespołu ze zjawiskiem władzy. Jako przygotowanie gruntu dla dalszych rozważań wyjaśniliśmy też, jak konstytuuje się przywództwo. Sposób bowiem jego uformowania często ma wpływ na to, kto na nim najwięcej korzysta. ARGUMENT PIERWSZY: Władza w dużych społecznościach jest czymś niezwykle potrzebnym. Nikt tego nie kwestionuje. Najwyższe stanowiska przyciągają jednak nie zawsze najbardziej kompetentnych i odpornych na pokusy ludzi. Zarządzanie dużym majątkiem i wielkimi grupami, stawanie się panem życia i śmierci zaspokaja niskie instynkty, dostarcza perwersyjnej satysfakcji. Noszenie korony to źródło splendoru i potwierdzenie godności. Głowa państwa dzięki całemu zestawowi symboli czuć mogła się wybrańcem, nawet Bożym pomazańcem. PRZYKŁAD PIERWSZY: W przytoczonym fragmencie wyraźnie zaznacza się kontrast pomiędzy królem Edwardem a tyranem terroryzującym Szkocję. Podlegający despocie nieszczęśnicy myślą tylko o zrzuceniu jarzma. Atmosfera w kraju jest nie do zniesienia. Agresja rządzącego może wynikać z pogardy dla poddanych, lęku przed karą oraz z chęci zastraszenia wszystkich, by nikt nie ośmielił się odebrać mu tronu i przywilejów, które wiążą się dla niego z zajmowaniem eksponowanego stanowiska. To znacznie więcej niż wykorzystywanie ludzi, którym monarcha powinien służyć, jak czyni to Edward. Tyran, przed którym uciekają Rosse, Makduf i Malkolm, zupełnie nie liczy się z mieszkańcami królestwa. W całości podporządkowuje ich sobie i traktuje jak ofiary, których lęk przyniesie mu satysfakcję i krótkotrwałe potwierdzenie rzekomej wielkości. ARGUMENT DRUGI: Przewaga w wiedzy, technologiach, możliwościach niesienia destrukcji często służy do zawładnięcia przez silniejszych zasobami grup słabszych, niezdolnych do rywalizacji na równych zasadach. Niestety, dla uzyskania pełnej swobody w rabunku i wykorzystaniu ofiar, agresorzy uwalniają się od moralnych skrupułów, sięgając po spreparowane uzasadnienia, racjonalne konstrukcje na kruchych oparte podstawach. PRZYKŁAD DRUGI: Joseph Conrad Korzeniowski w powieści „Jądro ciemności” dokonał demistyfikacji kolonializmu. Podważył prawo Europejczyków do głoszenia poglądu, że niosą oni mieszkańcom Afryki światło cywilizacji. Marlow nazywa takie formuły bredniami rozpuszczanymi w druku i słowie. W istocie rzeczy miały one jedynie usprawiedliwić zagarnianie dóbr należących do podbitych plemion i uczynienie z nich niewolników na ich własnej ziemi. Różnica w zdobytej i stosowanej wiedzy sprawiła, że przybysze traktowani byli przez miejscowych jak bogowie. Belgowie, Francuzi, Anglicy i Skandynawowie posługiwali się bronią palną i łodziami napędzanymi silnikami. Mechanizmów ich działania nie mogli zrozumieć członkowie plemion mających łodzie wiosłowe i dzidy. Określony mianem największego demona tego lądu, Kurtz nie wahał się stosować wszelkich metod do pozyskania kości słoniowej, której prawdziwej wartości miejscowi także nie mieli szansy poznać. Najskuteczniejszy pracownik firmy zawładnął umysłem Rosjanina, który wielbił go, choć usłyszał, że zostanie zabity, jeśli nie odda zgromadzonych przez siebie kłów zwierząt. Kurtz przez kolegę z redakcji określony został jako niezwykle zdolny mówca, ktoś, kto byłby świetnym przywódcą partii o charakterze masowym, ponieważ umiał wmówić w siebie wszystko. Umiejętności, wiedza, technologie stanowią niebezpieczny arsenał środków, które dają okazję jednym do zawładnięcia życiem, zasobami i umysłami drugich. ARGUMENT TRZECI: Władzę ktoś nad kimś może mieć dzięki doświadczeniu, mądrości, intelektowi. Wielką próbą będzie decyzja, jak tę formę dominacji spożytkować. Niektórzy rządzą innymi z tytułu powierzonych im przez kogoś znaczniejszego uprawnień, ale nawet urzędnik może mieć zawsze jakiś wybór. Dobrze wykorzysta swą pozycję, kierując się dobrem ogółu, przyczyni się do porządkowania spraw publicznych, wzmocni morale czy postąpi przeciwnie? PRZYKŁAD TRZECI: Porfiry Pietrowicz, śledczy ze „Zbrodni i kary” szybko skojarzył morderstwo i niewielki rabunek w mieszkaniu lichwiarki z osobą Rodiona Raskolnikowa. Postanowił dać jednak młodemu człowiekowi szansę. Zaproponował atrakcyjne, wziąwszy pod uwagę okoliczności, warunki przyznania się do winy i przyjęcia kary. Chciał ocalić dla rodziny, społeczeństwa jedno ludzkie życie. Tryumf prowadzącego dochodzenie nad przestępcą nie sprawiał mu przyjemności. Może wiedział już po wielu latach pracy, że w konflikt z prawem wchodzą nie zawsze ludzie bardzo źli? A może nie wierzył w naprawiającą ludzi moc surowych kar? Prawdopodobnie podejrzewał, co stanie się z mordercą, jeśli nie odnajdzie drogi do pojednania ze społeczeństwem. Dość na tym, że wyciągnął rękę do byłego studenta i pomógł wejść na długą drogę pokuty i odnowy moralnej. ARGUMENT CZWARTY Niekiedy z samych społecznych nizin wyłania się mąż stanu, naturalny przywódca, którego wspierają znajomi, przyjaciele, poczciwi ludzie, widzący w nim zapowiedź wielkości. Zna od najgłębszych podstaw społeczne choroby i jeśli oddany jest mniejszej lub większej wspólnocie, wykorzysta zdobywaną władzę do naprawy społeczeństwa, do wzmocnienia ludzi prawych, szlachetnych, do podźwignięcia słabych i pokrzywdzonych. Rządzić może sercami, pozyskując sympatię i uznanie. Wykorzysta też siłę pieniądza i wiedzy. PRZYKŁAD CZWARTY W literaturze polskiej nie brak idealistów, niesionych prometejskim duchem bojowników i reformatorów. Postacią arcyciekawą wśród nich jest Stanisław Wokulski, który, gdyby nie niefortunny wybór obiektu uczuć, stałby się potężnym przedsiębiorcą, gospodarczym, społecznym liderem wpierającym rozwój cywilizacyjny i uzdrawiającym zagrożone narodowe życie Polaków miażdżonych przez germanizacyjny wysiłek zjednoczonych Niemiec i rusyfikacyjne zapędy dominujących wschodnich Słowian. Stał się właścicielem znakomicie zarządzanej firmy, wspomagał drobnych rzemieślników, handlarzy, studentów. Podźwigał zagrożonych bankructwem, nędzą i demoralizacją rodaków. Czego się dotknął, zamieniał w zyski. Gdyby nie ludzka małostkowość, osiągnąłby jeszcze więcej. Był hojny i życzliwy. Majątek wykorzystywał dla dobra innych. Starał się stworzyć podstawy dla bogacenia się Polaków, zapewniał dobrze opłacane miejsca pracy. ZAKOŃCZENIE: Władza to niezbędny środek do organizowania zbiorowego życia. Wielkiej mądrości wymaga takie jej zaprojektowanie i nadzorowanie, by nie zaczęła służyć wąskiej grupie wybrańców, jednostce bądź ludziom marnej kondycji moralnej lecz lojalnym wobec tyrana. Dobrzy, mądrzy rządzący mogą wyświadczyć wiele dobra na długie lata społeczeństwu, narodowi, choćby niewielkiej gromadzie. KOMENTARZ DO CAŁOŚCI: Jak widzicie, argumentów i przykładów znalazło się tu więcej niż potrzeba. Dobrze spożytkowana siła i kompetencje do rządzenia to nade wszystko Wokulski, który chciał postawić na efektywność, rozwój, wykorzystanie możliwości, zasobów ludzkich. Stworzył miejsca pracy, wciągał do gospodarczego życia arystokratów, sprowadzał do kraju tanie towary, umożliwiając Polakom pozostawienie w kieszeniach realnie zaoszczędzonych pieniędzy. Krajowemu przemysłowi krzywdy nie czynił, ponieważ fabryki w większości należały do Niemców. Był wizjonerem. Patrzył na stosunki ekonomiczne w skali makro. Nikt nie podważyłby jego prawa do zarządzania majątkiem, ale krytyka i utyskiwania zaczęły coraz częściej docierać do jego uszu. Stracił energię do działania, ponieważ nie doceniono jego pomysłów i nie rozumiano sensu działania. Małostkowe okazały się także kobiety z wyższych sfer. Pieniądze nie były dla niego celem samym w sobie. Makbet, czy, jak się o nim mówi we fragmencie, „tyran” to, oczywiście, szaleniec realizujący swoje chore ambicje. Fragment pozwala na stwierdzenie, że czerpie satysfakcję z panowania na czyimś życiem i śmiercią, a najpotężniejsi panowie ze Szkocji ratowali się przed nim ucieczką. Współcześnie także trafiają się na stanowiskach ludzie nękający podwładnych, manipulujący nimi. Władzę nad kimś można posiąść nawet przypadkiem. Porfiry Pietrowicz, inaczej niż Makbet, nie cieszył się ze skali dominacji nad nieszczęsnym mordercą. Był perfekcjonistą, mistrzem w swoim fachu. Zagrał „w otwarte karty” z Rodionem, mówiąc, że wie, iż on zabił Alonę Iwanowną i jej siostrę. Zademonstrował przewagę nad przeciwnikiem, ale zaraz wyciągnął do niego pomocną dłoń. To osoba szlachetna. Mroczne prawdy o Europejczykach, zachodniej cywilizacji bezkompromisowo ujawnił w „Jądrze ciemności” nasz rodak, Józef Conrad Korzeniowski. Oto nieprzyjemne fakty: rabunkowa gospodarka, zbrodnie, ludobójstwo, niszczenie lokalnych społeczności i kultury, dewastacja środowiska, chaos w zarządzaniu, awans i bogacenie się ludzi głupich, leniwych, zdemoralizowanych do szpiku kości, znakomicie promowany obraz kolonizacji jako szlachetniej idei tylko na potrzeby opinii publicznej na starym kontynencie. Jako suplement, ciekawostkę proponuję Wam dowiedzieć się co nieco o Kazimierzu Nowaku i przedsięwzięciu „Afryka Nowaka”. W latach 1931 – 1936 Kazimierz Nowak przemierzył całą Afrykę rowerem. Bywało, że władze kolonialne zamykały go do aresztu. Podróżnik po prostu opisywał i fotografował przyrodę i kulturę pierwotnych gospodarzy kontynentu. Kilka lat temu przypadkiem trafiłem na pokaz zdjęć z podróży uczestników wyprawy upamiętniającej przedwojenne dokonania Polaka. Młodzi ludzie podzielili trasę na etapy i pokonywali ją rowerami, starając się pozostawiać gdzie tylko mogli ślad po dawnej wędrówce Nowaka. Moi Drodzy, sposobów, żeby powiedzieć “dziękuję” Autorowi za jego trud jest kilka 🙂 Możecie polubić fanpejdż na Facebooku. Wystarczy wpisać w okno wyszukiwania: Klasyka Literatury i Filmu. Miło mi będzie, jeśli podeślecie znajomym link. Przekażcie wiadomość komuś, kto poszukuje zajęć z języka polskiego dla siebie lub bliskich. Prowadzę je w formie indywidualnych lekcji bądź grupowych. Przygotowuję do matury międzynarodowej, polskiej, w zakresie podstawowym i rozszerzonym. Uczę ósmoklasistów, szykując ich do egzaminu na koniec szkoły podstawowej, ale też młodsze dzieci. Pracuję z dorosłymi, rozwijającymi swoje językowe umiejętności, gdy poczują, że przyda im się to w życiu zawodowym bądź prywatnym. W zakładce “kontakt” w głównym menu są dane teleadresowe. Część zajęć odbywa się on-line. Jeśli jesteście zainteresowani nauką w grupie, wyślijcie zgłoszenie. Nie brak osób poszukujących takiej formy pracy, więc niewykluczone, że pomogę Wam się zorganizować. Tu jest link do omówienia “Lalki”. Jest bardzo obszerne, ale też dokładne i przemyślane. Przygotowywałem się do jego napisania długo. Chciałbym, żeby dobrze Wam służyło, w rozwoju, w nauce, w myśleniu o sprawach osobistych i wspólnych. Korzystajcie, proszę. I dzielcie się, dzielcie z innymi. Wyświetlenia: 3 398 Kategoria: Jak pisać
Witajcie,Wiem,że idąc dotychczasowym torem powinno być dalej w kręgach romantyzmu, jednakże matura próbna obfitowała w różne zagadnienia stąd poniższa problematyka:)Analizując fragment powieści Fiodora Dostojewskiego, określ motywy popełnienia zbrodni oraz przedstaw jej wpływ na bohatera. Wykorzystaj znajomość całego tuż koło niego, przy drugim stoliku, siedzieli: student, którego wcale nie znał i nie pamiętał, oraz młody oficer. Właśnie skończyli partię Bilardu i zasiedli do herbaty. Wtem usłyszał, że student mówi oficerowi o lichwiarce Alonie Iwanownie, wdowie po urzędniku, i podaje mu jej adres. Już to samo wydało się Raskolnikowi jakieś dziwne: właśnie wraca stamtąd, a ci o niej gadają. Przypadek, rzecz oczywista, ale on właśnie się bije z pewną niepowszednią myślą, a tu, rzekłbyś, ktoś usłużnie mu sekunduje: student począł nagle dzielić się ze swym rozmówcą różnymi szczegółami o tej Alonie Iwanownie.– Świetna baba – prawił – zawsze można u niej dostać pieniędzy. Bogata jak Żyd, potrafi od razu dać na rękę pięć tysięcy, ale nie wzgardzi też rublowym zastawem. Dużo naszych kolegów tam bywa. Tylko że to okropne ścierwo... I jął opowiadać, że jest zła, ma much w nosie; że wystarczy przegapić termin bodaj o jeden dzień, a zastaw przepada. Daje czterokrotnie mniej, niż rzecz jest warta, a zdziera siódmą skórę, żąda po pięć, ba, po siedem procent miesięcznie itd. Student się rozgadał i opowiedział ponadto, że stara ma siostrę, Lizawietę, którą ona – taka drobna i niewydarzona – bije co chwila i trzyma w całkowitej niewoli, niby małe dziecko, gdy tymczasem Lizawieta ma osiem werszków wzrostu co najmniej... – Fenomenalne! – zakonkludował student i wybuchnął śmiechem. Zaczęli rozmawiać o Lizawiecie. Student gadał o niej z jakimś osobliwym upodobaniem i wciąż się śmiał; oficer słuchał bardzo uważnie, a wreszcie poprosił, by mu student przysłał tę Lizawietę, gdyż ma bieliznę do cerowania. Raskolnikow nie przegapił ani słówka i wszystkiego naraz się dowiedział: Lizawieta jest młodszą, przyrodnią (z innej matki) siostra starej, ma już trzydzieści pięć lat. Haruje dla siostry od świtu do nocy, zastępuje jej kucharkę i praczkę, a ponadto szyje na sprzedaż, ba, wynajmuje się do mycia podłóg, a wszystkie zarobki oddaje siostrze. Nie wolno jej przyjąć żadnego zamówienia ani żadnej pracy bez pozwolenia starej. A stara już zrobiła testament, o czym wie Lizawieta, która na mocy tegoż testamentu nie ma dostać ani złamanego szeląga, tylko ruchomości, jak krzesła i tym podobne; wszystkie zaś pieniądze przeznaczone są dla pewnego klasztoru w guberni n-skiej na intencję wiecznego pokoju duszy testatorki. Lizawieta była z prostych mieszczan, a nie z rodziny urzędniczej; była to panna nad podziw nieforemna, rażąco wysokiego wzrostu o długich, wielkich, jakby wykrzywionych nogach, zawsze obutych w znoszone trzewiki z koźlej skóry; nosiła się nader czysto. Ale co najbardziej dziwiło i śmieszyło studenta, to, że Lizawieta raz po raz zachodziła w ciążę...– Przecież powiadasz, że to monstrum – wtrącił oficer.– Ano, smagła taka, zupełnie niby przebrany żołnierz, ale wiesz? Wcale nie dobrze patrzy jej z oczu i twarzy. Bardzo. Najlepszy dowód to, że wielu w niej gustuje. Taka cicha, potulna, łagodna, na wszystko się godzi. A uśmiech ma nawet bardzo ładny.– Ho-ho, toć ona i tobie się podoba! – roześmiał się oficer.– Bo taka dziwna. Słuchaj, wiesz, co ci powiem? Ja bym tę przeklętą starą babę zabił i obrabował i bądź pewien, że zrobiłbym to bez najmniejszych wyrzutów sumienia – dodał student z zapałem. Oficer znów parsknął śmiechem, a Raskolnikow drgnął. Jakie to dziwne! – Pozwól, chcę ci zadać jedno pytanie na serio – gorączkował się student. Przed chwilą zażartowałem, naturalnie, lecz pomyśl: z jednej strony – głupia, bezmyślna, nic nie warta, zła, chora baba, nikomu niepotrzebna, owszem, szkodliwa, która sama nie wie, po co żyje, a która jutro i tak wyzionie ducha. Rozumiesz? Rozumiesz?– No tak, rozumiem – odparł oficer, bacznie się wpatrując w swego podnieconego towarzysza.– Słuchaj dalej. Z drugiej strony – młode, świeże siły, ginące bez wsparcia, i to tysiącami, i to na każdym kroku! Sto, tysiąc dobrych poczynań można wesprzeć i zrealizować za pieniądze tej staruchy, które się zaprzepaszczą w klasztorze! Setki, może tysiące ludzkich istnień dałoby się skierować na właściwą drogę; dziesiątki rodzin ocalić od nędzy, rozkładu, zguby, od rozpusty, od wenerycznych szpitali – i to wszystko za jej pieniądze. Zabij ją i weź jej pieniądze, z tym że następnie z ich pomocą poświęcisz się służbie dla całej ludzkości, dla dobra powszechnego: jak sądzisz, czy tysiące dobrych czynów nie zmażą jednej drobniutkiej zbrodni? Za jedno życie – tysiąc żywotów uratowanych od gnicia i rozkładu. Jedna śmierć w zamian za sto żywotów – przecież to prosty rachunek! Zresztą, co waży na ogólnej szali życie tego suchotniczego, głupiego i złego babsztyla? Nie więcej niźli życie wszy, karalucha, a mniej, bo to sekutnica szkodliwa. Zżera cudze życie: to jędza, niedawno ze złości ugryzła Lizawietę w palec – już miano amputować!– Naturalnie, nie zasługuje na życie – potwierdził oficer – ale tu wchodzi w grę przyroda. – Et, bracie, przecież my przyrodę wciąż naprawiamy i naprostowujemy; inaczej musielibyśmy ugrzęznąć w zabobonach. Inaczej, nie byłoby ani jednego wielkiego człowieka. Mówi się: „obowiązek, sumienie”; ja nic nie mam przeciwko sumieniu i obowiązkowi – ale jakże my je pojmujemy? Czekaj, zadam ci jeszcze jedno pytanie: Słuchaj!– Nie, to ty czekaj, bo ja tobie zadam pytanie: Słuchaj!– No?– Przemawiasz teraz jak orator, lecz powiedz mi po prostu, czy ty byś sam zabił tę starą, czy nie?– Ma się rozumieć, że nie! Ja obstaję za słusznością... Nie o mnie tu idzie...– A ja tak uważam: skoro sam się nie decydujesz, to nie ma tu żadnej słuszności! Jeszcze partyjkę! Raskolnikow był niezmiernie przejęty. Niewątpliwie, wszystko to były najzwyklejsze, najczęstsze młodzieńcze rozmowy i myśli, które słyszał już nieraz, może tylko w innym ujęciu i na inne tematy. Lecz czemu akurat teraz musiał wysłuchać takiej rozmowy i takich myśli, teraz, gdy we własnej jego głowie zalęgły się... dokładnie te same myśli? Dlaczego akurat teraz, gdy wrócił od starej z zalążkiem owej myśli, musiał trafić akurat na rozmowę o tejże starej?... Nader zastanawiającym wydawał mu się zawsze ten zbieg okoliczności. Owa błaha rozmowa w traktierni wywarła na niego przemożny wpływ w dalszym rozwoju wydarzeń: rzec by można, że istotnie tkwiło tutaj jakieś przeznaczenie, wskazówka...I. ROZWINIĘCIE TEMATU (można uzyskać maksymalnie 25 pkt)1. Rozpoznanie wstępne (0–2 pkt)Na przy kład:a) umiejscowienie fragmentu w całości utwru (przed zabójstwem dokonanym przez Raskolnikowa),b) narrator trzecioosobowy, wszechwiedzą cy,c) bohaterowie fragmentu: Raskolnikow, student, oficer,d) temat fragmentu: rozmowa studenta i oficera dotycząca zasadności zabicia Alony Iwanownej (rozmowie przy -słuchuje się Raskolnikow),e) określenie czasu i miejsca opisanego Podanie istotnych informacji o Rodionie Raskolnikowie (0–2 pkt)a) młody intelektualista (23 lata), były student prawa,b) ubogi (musi oddawać swoje rzeczy w zastaw, aby zdobyć pienią ze),c) przerwał naukę ze względu na trudności finansowe,d) mieszka w wynajmowanym mieszkaniu (klitce) w ubogiej dzielnicy Petersburga,e) ma matkę i siostrę, które pomagają mu utrzymać się w Rozmowa między studentem i oficerem – rozważania studenta o Alonie (0–7 pkt)a) zamożna,b) bogaci się, pożyczając pieniądze na procent,c) chciwa, wykorzystuje trudną sytuację pożyczających,d) okrutna dla siostry (bije ją, wykorzystuje jej pracę, nie zapisała jej nic w testamencie),e) należy ją zabić, ponieważ tak wynika z „prostego rachunku”,f) zestawienie złej i nikomu niepotrzebnej Alony z ludźmi, którzy są biedni i chorzy,g) usprawiedliwieniem zabicia Alony ma być wykorzystanie jej pieniędzy na pomoc ludziom („dobro powszechne”),h) jej życie mniej warte od życia wszy, karalucha, a bardziej szkodliwe,i) teoretyczność argumentów studenta („zażartowałem”, nie zamierza zabić Alony, po rozmowie gra w karty).4. Stosunek Raskolnikowa do pomysłu zabójstwa Alony (0–4 pkt)a) opinia Raskolnikowa o Alonie („starucha”, „po wziął do niej nieprzepartą odrazę”),b) myśl o zbrodni narodziła się tuż po spotkaniu z Aloną („dziw na myśl (…), wykluwała mu się w głowie”),c) zastanawia się nad popełnieniem zbrodni („on właśnie się bije z pewną niepowszednią myślą”),d) dostrzega wyjątkowość myśli o zbrodni („dziwna”, „niepowszednia”),e) jest przekonany, że rozmowa studenta i oficera to nie tylko przypadek, ale znak („Jakie to dziwne!”),f) poważne potraktowanie teoretycznych rozważań studenta („wszystko to były najzwyklejsze, najczęstsze młodzieńcze rozmowy i myśli”, „Raskolnikow był niezmiernie przejęty”),g) rozmowa wywarła na niego Motywy popełnienia zbrodni przez Raskolnikowa – wykorzystanie znajomości całego utworu (0–3 pkt)a) trudna sytuacja materialna Raskolnikowa, brak źródeł pomo y,b) racjonalny stosunek do świata,c) przekonanie o istnieniu dwóch kategorii ludzi – jednostki wybitne mają prawo do przekraczania istniejącychpraw i norm,d) zabójstwo jako eksperyment (Raskolnikow chce sprawdzić, do której kategorii ludzi należy),e) odrzucenie religii,f) sytuacja siostry,g) brak zaufania do instytucji państwa,h) samotność Zbrodnia i jej wpływ na Raskolnikowa – wykorzystanie znajomości całego utworu (0–4 pkt)a) choroba Raskolnikowa (gorączka, majaki, przewidzenia),b) próby ukrycia zbrodni,c) wyrzuty sumienia,d) myśli samobójcze,e) poczucie pustki i bezsensu życia,f) rozczarowanie sobą,g) destrukcja więzi z matką,h) szukanie oparcia, Wnioski (0–3 pkt)Pełny wniosek (3 pkt)Wyjaśnienie, że poprzez opisanie różnych motywów popełnienia zbrodni i jej skutków, Dostojewski krytycznie ocenia idee drugiej poło wy XIX wieku – odrzucenie norm moralnych i Boga, kierowanie się „prawdami rozumu” (racjonalizm, materializm). Stwierdzenie, że według Dostojewskiego ważne są skutki danej idei, a nie – deklarowane wniosek (2 pkt)Wyjaśnienie, że Dostojewski przedstawia różne motywy popełnienia zbrodni przez Raskolnikowa oraz analizujewpływ zbrodni na psychikę podsumowania (1 pkt)Wyjaśnienie, że istniało kilka motywów popełnienia zbrodni przez Raskolnikowa.